DOPROWADZĄ CIĘ NA SKRAJ I POZWOLĄ, BYŚ SKOCZYŁ W DÓŁ, czyli Międzynarodowa Szkoła Sztuk Świątynnych (ISTA)

ista4

Była późna jesień 2015, kiedy wsiadałam do samolotu w Oslo, by następnego dnia, po części autokarem, po części samochodem z nieznanymi mi jeszcze wtedy ludźmi, przetransportować się gdzieś pod Kraków. Z jednej strony podniecona rozpoczynającą się przygodą, z drugiej przerażona własną decyzją o wybraniu takiej właśnie jej formy.

Tyle kasy za to, by spędzić tydzień na polskim zadupiu! Tydzień, który mogłabym spędzić na jakiejś ciepłej wyspie, z dala od Europy, na wylegiwaniu się i obijaniu, a tymczasem tam na pewno nie będzie za dużo wolnego czasu!

Choć to z drugiej strony nawet dobrze, no bo ta kasa… Jak już tyle płacę, to niech wiem przynajmniej za co!

Nie no, będzie wspaniale! Przecież tego właśnie mi trzeba – oderwania się od wszystkiego i pobycia ze sobą, jakiejś integracji tego, co działo się we mnie w ostatnich miesiącach i nawiązania ze sobą nowego kontaktu, bo coś ewidentnie przestało działać lub nigdy nie działało! Potrzebuję konkretnych narzędzi do pracy i najlepiej w jakiejś oprawie, z rękami i nogami!  

Będzie dobrze i będzie warto, na pewno. Przecież ludzie, których podziwiam przeszli ten trening, więc jestem pewna, że muszę i ja tego spróbować!

Ale co jak mi się nie spodoba? Jeśli potem będę żałować? Przecież ja tej kasy nie przeboleję, jeśli to będzie jakaś maniana? Nawet jej nie miałam, póki z nie do końca jasnych powodów zaparłam się w sobie, że na ten trening muszę pojechać!

[Swoją drogą to to było prawdziwe postanowienie, takie przez duże P! Takie bez cienia wątpliwości, że kasa się znajdzie. Kasa, której nie miałam, kiedy wpłacałam depozyt. Kasa, która miała się nagle znaleźć i się znalazła!]  

Jeszcze podczas podróży miotały mną sprzeczne emocje. Jeszcze podczas pierwszych godzin po dotarciu na miejsce, a przed rozpoczęciem treningu czułam się nieswojo, nieco speszona i zagubiona [a kto mnie zna wie, że akurat tych emocji dotykam bardzo rzadko]. A potem pyk. Wszystkie obawy, niepewności, wszelkie znaki zapytania dotyczące przyszłej oceny sytuacji, to wszystko zniknęło. I znalazłam się już tylko tam i tylko wtedy. Ze sobą i z innymi poszukującymi, których imion wiedziałam, że pierwszego dnia za nic nie zapamiętam, bo było nas tak wiele. Kobiet i mężczyzn. Z różnych krajów, w różnym wieku, z różnym doświadczeniem w temacie szamanizmu seksualnego, tantry czy duchowości i cielesności w ogóle.

Tygodniowy trening ISTA’y (w polskim tłumaczeniu rozwinięcia: Międzynarodowej Szkole Sztuk Świątynnych). Pierwszy jego stopień o urokliwej i wiele mówiącej nazwie SSSex – duchowe, seksualne, szamańskie doświadczenie (Spiritual Sexual Shamanic Experience). Tydzień, który - jak mówią o nim sami prowadzący - powinien przejść każdy młody człowiek. Nauka siebie w kontakcie ze sobą i siebie w kontakcie z innymi. Nauka granic i ich nazywania. Nauka czucia i wyrażania. Nauka zdrowego podejścia po tematu seksualności. Nauka odwagi, która pozwala wejść w głąb siebie i narzędzi, które bezpiecznie pomagają uporać się z tym, co tam się odnajdzie. Niesamowite doświadczenie przebywania w grupie ludzi świadomych i wciąż tą świadomość pogłębiających, ludzi wolnych i do tej wolności dążących, ludzi kochających, żyjących z pasją, ludzi uczących się, czym jest ich własna pełnia i jakie są kierunki ich duchowej i materialnej ekspansji. Doświadczenie, którego wartości w żadnym wypadku nie da przełożyć na pieniądze.

ISTA1

ISTA to organizacja, która od wielu lat działa na całym świecie, a w zeszłym roku przywędrowała również do Polski. Kiedy tylko dowiedziałam się o treningu pod Krakowem, wiedziałam, że jakimś cudem muszę się tam znaleźć! Dwójka ludzi, którzy zafascynowali mnie swoją autentycznością i soczystością bycia niewiele ponad rok wcześniej, i którzy naprowadzili mnie na odpowiednie tory mojego osobistego rozwoju, szkolili się i działali właśnie w ramach ISTA-y, więc w tym treningu musiało coś być!

I było… Ja tam wsiąkłam bez reszty, jednocześnie - jak nigdy wcześniej - stając się świadomą swojej odrębności i jedności ze światem zarazem. Wsiąkłam, wtopiłam się, kilkakrotnie zakochałam, rozszalałam, ale przede wszystkim poznałam siebie nagą, siebie kobiecą, siebie męską, siebie jako córkę i siebie jako kapłankę. Ten trening to była seria skoków z klifu, które były w takim samym stopniu unoszące, ekstatyczne, orgazmiczne, jak i lepkie, śmierdzące i naznaczone mimowolnym oporem. A oni mnie na skraj tego klifu doprowadzili i byli blisko, gdy wykonywałam kolejne skoki. To były skoki, których ani przez ułamek sekundy nie pożałowałam, gdyż z tego, czego się tam nauczyłam, korzystam od tamtej pory niemal każdego dnia. I przy każdej możliwej okazji przekazują zdobytą wiedzę ludziom, z którymi sama pracuję lub których zwyczajnie napotykam na swojej drodze. Bo to działa.

Już 20 listopada, tym razem w pobliżu stolicy Dolnego Śląska, rozpocznie się po raz drugi w Polsce trening ISTA SSSex! Pełną informację na jego temat - programu, zakwaterowania, cen, zniżek dla Polaków, prowadzących itd. - znajdziesz w języku polskim i angielskim na Facebook’u, a już tylko w języku angielskim również bezpośrednio na stronie ISTA-y. Dodatkowo, jeśli nawet tylko częściowo rozumiesz angielski, koniecznie zobacz kilkuminutowy filmik nagrany podczas treningu, który odbył się w Australii – może dać Ci przedsmak tego, co z technicznego punktu widzenia tam się wydarza.

What is ISTA? An Australian TV reporter takes a training with ISTA (kliknij w zdjęcie)

ISTA - What is ISTA?

 

Na ten trening na pewno nie będę Cię namawiać, podobnie jak nikt nawet jednym słowem nie namówił na niego mnie, jednak jeśli zaświtało w Twoim sercu pragnienie wzięcia udziału w takiej imprezie, bardzo dokładnie zajrzyj w swoje wnętrze – to może być najważniejsza inwestycja w Twoim życiu! Inwestycja, z której skorzystasz Ty i Twoi najbliżsi!

A już w ramach PS. dodam tylko, że dwie z trzech prowadzących trening osób – Shachar Caspi oraz Michal Maayan - to właśnie wcześniej wspomniane przeze mnie moje wielkie inspiracje i nauczyciele! (A ten trzeci, poznany w zeszłym roku podczas pierwszego SSSex’u, Ohad Ezrahi, też wymiata <3)

ista2

ista3

Pozdrawiam w radosnym uniesieniu!

MiraRudnicka

 

 

Leave a Reply