CZY WCIĄŻ MAM ODWAGĘ? Coś-jakby-relacja z warsztatu z Andrew Barnes

warsztat z Andrew Barnes.

Karmię się miłością i tym, co we mnie na nowo przebudzone. Mniej śpię, mniej jem, jeszcze bardziej żyję, chłonę, znowu prawdziwie głęboko oddycham.

Nazwali ten warsztat „paliwem do życia” i lepiej się chyba nie dało. Już rozumiem, dlaczego ludzie jeżdżą tam po kilka razy, odnawiając, budząc się, czerpiąc raz za razem coś z innego poziomu. Odpoczywają fizycznym ruchem, autentyczną i szczerą komunikacją, tańcem i jękami rozkoszy oraz bólu, do których na co dzień większość z nas nie ma swobodnego dostępu. Do których nasze ciała nie mają swobodnego dostępu.

Miłość zawieszona w powietrzu. Miłość przenikająca ciała. Miłość w odcieniach poli, mono i solo*.

W drodze do ekstazy tarzaliśmy się po podłodze i falowaliśmy w rytm muzyki pozwalając, by ciała przejęły kontrolę. By Moc skryta u podstaw naszych istnień poruszała się, wznosiła i rozpromieniała każdy napotkany kawałek. Wiążąc to, co zewnętrznie widoczne, puszczaliśmy tak wiele z tego, co pod skórą. Puszczaliśmy się, puszczaliśmy ich, puszczaliśmy wolno. Dotykaliśmy, by ukochać to, co miłości pragnęło i uwolnić bóle, które na długo za długo zadomowiły się w naszych fizycznych świątyniach.

To niesamowite, jak wiele dobrego wciąż w sobie odkrywam. Jak wiele świeżego potencjału dla przyjemności, dla rozkoszy, dla życia pełnią.

Podczas kręgu otwierającego warsztaty powiedziałam, że ogólnie czuję się bardzo szczęśliwa i przyjechałam, by poczuć tego więcej. Karo ze Szkoły Seksu i Miłości podczas swoich zajęć powtarzała nam do znudzenia, że pojemność na przyjemność można zwiększać, że zawsze można wejść głębiej. Z tą nadzieją właśnie pojechałam. Z nadzieją - bez pewności, bo tak wiele się wydarzyło podczas ostatnich miesięcy, że moje ciało zamknęło się na pewne obszary odczuwania. Miałam wrażenie, że część mnie na jakiś czas przestała czuć w ogóle i to wywoływało irytację, bo przecież tak bardzo starałam się o siebie dbać, o przyjemność, o komfort.

Od czasu mojego pierwszego kontaktu z tantrą 7 lat temu spotkałam zaledwie paru nauczycieli, którzy prawdziwie mnie zafascynowali - w zeszłym tygodniu dołączył do nich Andrew Barnes**. Nie wiem, kim był kiedyś, nie wiem, kim będzie w przyszłości, ale podczas 8 wspólnie spędzonych dni zobaczyłam go jako jednego z najbardziej autentycznych, pozytywnie szalonych, pełnych miłości i trochę niegrzecznych ludzi, jakich spotkałam na swojej życiowej drodze. To jest ten rodzaj człowieka, z którym nawet krótkie spotkanie nie pozostanie bez echa.

Moje poczucie szczęścia leży w moich rękach. Twoje poczucie szczęścia leży w Twoich. Czasem, by odpowiednio o siebie zadbać trzeba mocniej wejść w świat i w tzw. zwyczajną codzienność. Pozostawić cienie, a przyjrzeć się temu, co jest i jak jest, temu, co oświetlone, a jednak wciąż nie takie oczywiste. Czasem, by o siebie zadbać, trzeba dać sobie luzu, zatrzymać się w biegu i pobyć tylko ze sobą, uciec gdzieś na jakiś czas, gdzie można wyraźnie usłyszeć swój wewnętrzny głos, i nie robiąc nic, zrobić więcej niż kiedykolwiek. A czasem trzeba zamieszkać przez 8 dni w środku lasu z bandą będących na podobnej ścieżce, co Ty, ludzi, i poczuć się normalnie w tym, kim jesteś; w ogromie miłości, którą masz w sobie, w zdolności dzielenia się nią, w pragnieniu życia jeszcze pełniej i jeszcze piękniej, z frustracjami, które wreszcie porzucasz, w żalu, który puszczasz, i w prawdzie o sobie, którą coraz lepiej poznajesz. 

Każdy z nas jest inny. Do każdego co innego trafia, potrzebuje innego głosu, by zainspirował, innej dłoni, by pokazała nowy, możliwy kierunek. Sama z pasją odkrywam nowe miejsca dla siebie, w których na nowo odkrywam siebie z kolejnych warstw, w których sięgam głębiej, w których się rozszerzam, czerpiąc z tego nieopisaną radość. I widzę, jak z każdym rokiem dzieje się piękniej i z mniejszym oporem. I jedyne pytanie, przed jakim tak naprawdę zawsze staję, jest krótkie i konkretne: czy wciąż mam odwagę?

Obym zawsze ją miała, tak, jak miałam do tej pory!

MiraRudnicka

 

 

Ps. Jeśli jesteś zapisana na moje niedzielne, popołudniowe (i nie zawsze regularne ;-)) listy, jeszcze dzisiaj opowiem Ci (i pokażę!), czego dokładniej doświadczyłam podczas warsztatów z Andrew :-)

 

*Poli, mono i solo to skróty dla terminów poliamoryczny, monogamiczny, pozostający w związku z samym/-ą sobą

**Andrew Barnes - międzynarodowej sławy wykładowca z Australii, uzdrowiciel seksualności z akademickim wykształceniem, ekspert w rozbrajaniu ciała, coach relacji miłosnych i orgazmów, uzdrowiciel tantryczny, zawodowy masażysta. Współautor niezwykłego albumu "Serce kwiatu - książka o yoni" oraz "Tantra relacji". Więcej o nim na jego stronie

Leave a Reply