Chleb z kaszy gryczanej (niepalonej)

IMG_7294

IMG_7293

Zawsze wydawało mi się, że pieczenie własnego chleba jest czaso- i pracochłonne, a tymczasem okazało się, że wcale takim być nie musi. 

Trzy tygodnie temu poleciałam do Warszawy na warsztat z metody normalizacji składu biochemicznego organizmu i oprócz wiedzy z tego zakresu, zdobyłam też przepis na genialny - smaczny, dwuskładnikowy, bezglutenowy i bezdrożdżowy - chleb. Smakuje trochę jak graham i nawet osobę taką jak ja, która smak kaszy gryczanej toleruje jedynie w kaszy gryczanej właśnie (w żadnych naleśnikach, babeczkach, placuszkach czy czymkolwiek w tym stylu), ujął w 100%.

Przepis jest banalny. Sypiesz kaszy gryczanej niepalonej do miski, zalewasz zimną wodą trochę ponad jej poziom i zostawiasz na 48h (w między czasie sprawdzasz jedynie czy za dużo nie wyparowało, bo kasza musi być pod wodą). Po tym czasie ściągasz ewentualną pianę z góry,  miksujesz (wody powinno być tyle, by zaledwie zakrywała kaszę), dodajesz soli i wstawiasz do zimnego piekarnika. Czekasz godzinę, po czym przelewasz masę w formę wyłożoną papierem do pieczenia, wstawiasz na powrót do piekarnika, a ten nastawiasz na 180 stopni. Całość pieczenia zamyka się w około godzinie, ale trzeba dla pewności sprawdzać patyczkiem (mój pierwszy chleb piekł się na przykład aż 1,5 h).

Dla tych, którzy postanowią wypróbować przepis, a potrzebują konkretów (z których ja sama nigdy nie korzystam, bo uwłaczałoby to mojej wodnikowej naturze ;-)), podaję wynalezione w sieci dokładne miary:

• 500 g kaszy gryczanej (niepalonej)
• 3 łyżeczki soli (najlepiej himalajskiej)
• ok. 700 ml wody (+ to, co idzie do uzupełnienia)

Smacznego i zdrowego! <3

 

Ps. Moje dziecko też uwielbia ten chleb!

Leave a Reply