ARBUZ – WODA W KOLORZE OGNIA

arbuz

Grzech czy król śniadań?

Jego pestki walają się po całym domu. Można je znaleźć pod kanapą i pomiędzy jej poduchami, w łóżeczku dla lalek, a nawet pod dywanikiem w łazience. Częstotliwość sprzątania nie ma tu żadnego znaczenia – one są wszędzie i zawsze.

Teraz, w sezonie, kupujemy go niemal codziennie; ewentualnie co drugi dzień, jeśli waga pojedynczej sztuki dosięga 10 kg. Ja sama pochłaniam z tego ponad połowę – składając hołd jednoskładnikowym posiłkom (ang. mono meals) - pozostałą zaś część dzielą córa i mąż.

Arbuz - pełnia ciężkiej płynami czerwieni, przerywana czarnym brązem pestek, ukryta w zielonym, paskowanym balonie. Do Europy przywieziony w XII wieku przez braci zakonu krzyżackiego, pochodzący z Afryki, w uprawie znany już od ok. XIV w. p.n.e.

Z dzieciństwa zapamiętałam, że to sama woda i cukier, w najlepszym wypadku nadaje się więc na deser lub jako nieco oszukany napój. A ja od zawsze uwielbiałam go podjeść jeszcze przed śniadaniem, choć zapamiętany sąd nad „winnym” zapadł mi na tyle w pamięć, że nawet już po studiach nie mogło się to odbyć bez chociażby grama poczucia winy. Teraz wiem, że osąd nie był sprawiedliwy, a mój związek z arbuzem – pozbawiony negatywnych uczuć – kwitnie, jak nigdy wcześniej.

Co może ofiarować Ci arbuz?

Arbuz to faktycznie w 92% woda – która jednak sprawia, że jest on idealnym, jednym z moich dwóch ulubionych, owoców na pierwsze śniadanie – gdyż wspaniale nawadnia nasze ciało po godzinach snu. Nie zawiera zbyt wielu witamin ani minerałów, bogaty jest jednak w opóźniające proces starzenia i utrudniające rozwój komórek rakowych przeciwutleniacze oraz aminokwas o nazwie cytrulina, który przyspiesza regenerację mięśni u sportowców, wspomaga pracę serca, a także działa jak viagra (podobno wystarczają 3 plastry). Dodatkowo arbuz zawiera witaminę A, C oraz witaminy z grupy B, a z minerałów m.in. magnez, potas, miedź i wapń. Arbuz odżywia i tonizuje skórę, jest niskokaloryczny (30 kcal/100 g), usprawnia pracę jelit, pozytywnie wpływa na stan naczyń krwionośnych i ciśnienie krwi, dodaje energii do działania (znowu idealny na pierwsze śniadanie), orzeźwia, a w upalne dni pomaga zbić temperaturę ciała. Interesujące dla kobiet karmiących piersią może być również fakt, że spożywanie arbuza wspomaga produkcję mleka, jednocześnie poprawiając jego jakość.

Jadalny w całości

Kolejną ciekawostką jest to, że w arbuzie jadalny jest nie tylko miąższ i pestki, ale również zielona skórka, którą po dokładnym umyciu można dodawać do koktajli. Jeżeli należysz do tych osób, dla których taka opcja nie wchodzi w grę, możesz wykorzystać pozbawione miąższu połówki arbuza jako zachęcające kolorem i świeżością miski na sałatkę.

Pestki, które jedni z nas w rozpędzie połykają, inni wypluwają, mają natomiast właściwości, których również nie sposób nie docenić i na które warto, byś zwróciła uwagę. Według naukowców pomagają one wyleczyć infekcje bakteryjne i grzybicze, choroby skóry, układu pokarmowego i oddechowego, a także mają właściwości przeciwbólowe i przeciwzapalne. Istotne jest jednak to, że powinny być gryzione, nie połykane w całości.

Maksymalna słodycz, maksymalna korzyść

Jeśli pragniesz maksymalnie skorzystać z arbuzowych dobroci, pamiętaj, że po rozkrojeniu powinien być on przechowywany w lodówce, pod wpływem temperatury i światła szybko bowiem traci część swoich właściwości. O tym, że wybierać arbuza powinno się pukając w niego (jeśli wydaje głuchy dźwięk, oznacza, że jest słodki i dobry), wiedzą chyba niemal wszyscy, mniej z nas słyszało jednak o tym, że istnieją dodatkowe oznaki jego dobrej jakości i słodkości. Są nimi: żółtawe (nie białe!) plackowate znamię (miejsce, którym dojrzewający arbuz stykał się z ziemią) oraz brązowawa pajęczynka wyglądająca jak blizny (im więcej, tym lepiej).

Jeśli kochasz słodycz arbuza, jednak któregoś dnia zapragniesz ją nieco złamać, polecam polanie pokrojonych w kostki kawałków owocu świeżym sokiem z cytryny bądź limonki. Zaprawdę ciekawe doświadczenie smakowe!

arbuz2

 

Smacznego! <3

MiraRudnicka

 

Leave a Reply